Któż nie pamięta Dynastii, pokazującej w naszych telewizorach, obraz prestiżu i bogactwa. Przygodami rodziny Carringtonów żyła wtedy cała Polska, a losami, Blake’a, Crystal czy Alexis przejmowali się wszyscy – przekupki na bazarach i profesorowie na uczelniach. Taki właśnie świat, w najnowszej powieści K. N. Haner pod tytułem Wyższe sfery, nie zostanie ukazany!

Autorka da nam znacznie więcej. Przed naszymi oczami roztoczy obraz środowiska wyższych sfer pełnego blichtru, jaki przyznajmy to, lubimy wszyscy, ale przede wszystkim uczyni to w sposób wiarygodny i przekonywujący. Czytając jej powieść będzie można na własnej skórze poczuć ów dyskretny urok wyższych sfer. A także sprawdzić, ile dla tych ludzi znaczy przyjaźń, poświęcenie, a w końcu miłość.

King size dla każdego

Tak właśnie prowadzona jest ta powieść, w sposób, docierający do każdego czytelnika. Nawet, jeśli można potraktować tą książkę jako prostą opowieść o dwojgu bogaczy, starających stworzyć sobie wspólne życie, to z pewnością niebanalną. Problemy przed którymi stają Meg i Erick, być może ubrane w sukienki od Diora i garnitury od Armaniego, ale są nam wszystkim jakże dobrze znane. Czytając tą książkę, dotrze do nas, że wyższe sfery, to także ludzie, zaś problemy przed którymi stają, są kubek w kubek podobne do tych naszych.

Bogaci też mają problemy

Utrata majątku przez Ericka i to w okolicznościach dalekich od logicznego wyjaśnienia, jest wstrząsem dla wszystkich z jego otoczenia. Ale to przecież nic innego, jak zniknięcie z konta zwykłym ludziom kilku tysięcy. Ileż wtedy wzajemnych pretensji, braku zaufania i niepewności w stosunku do intencji partnera. Jakiego potem trzeba trudu, aby odbudować relacje i znowu patrzeć na siebie wzrokiem pełnym miłości? To wszystko przydarza się dwojgu bohaterów, jedynie proporcje finansowe są większe niż u zwykłych zjadaczy chleba. Meg musi ponownie nauczyć się kochać  swojego chłopaka, ale na drodze do tego stają kolejne tajemnice jakie na swoim koncie posiada Erick. Do tego wszystkiego ojciec Meg próbuje wciągnąć ją w jakąś dziwną grę i przejąć kontrolę nad jej emocjami. Wszystko to zmierza w kierunku, w którym Meg absolutnie nie chce podążać, a instynkt podpowiada, że tam, gdzie pcha ją przeznaczenie, czekają problemy, z którymi absolutnie nie chciałaby się zmierzyć.

Książka lekka, łatwa i przyjemna

Taką właśnie są Wyższe sfery K. N. Haner. Ta książka to nie Ulisses Joyce’a. Ale właśnie taką ma być. To czysta rozrywka, stworzona po to aby nas bawić, wzruszyć i poruszyć i aby spędzić przy niej kilkanaście godzin czasu przeznaczonego tylko dla siebie, z książką, którą czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Wyższe sfery to kontynuacja Dziedziczki, pierwszego tomu serii, która jak sądzę, zdobędzie wielu, zagorzałych wielbicieli, którzy będą chcieli zobaczyć jak żyją wyższe sfery.